Pokazywanie postów oznaczonych etykietą słodkościach. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą słodkościach. Pokaż wszystkie posty

środa, 26 listopada 2014

Pieczemy pierniczki

W tym roku naszą pierniczkową produkcję rozpoczęłyśmy na długo przed Świętami, a mianowicie już 25 listopada powstały nasze pierwsze wypieki! Oczywiście nie zabrakło przy tym podjadania surowego ciasta przez najmłodszych członków naszej załogi, albo wycinaniu kształtów kompletnie niezwiązanych ze Świętami Bożego Narodzenia;) Coby nie mówić - proces wypieków zakończył się pełnym sukcesem na tydzień przed Wigilią:) poniżej krótka foto-relacja








poniedziałek, 15 września 2014

Szarlotka

Dziś postanowiłyśmy upiec z Hanią szarlotkę, taką z prawdziwego zdarzenia!;) Jednakże Hania nie byłaby sobą, gdyby nie dodała od siebie małego conieco...;)




Wspaniały, gustowny ślimaczek przysiadł wprost na środku naszego kulinarnego dzieła sztuki;)

wtorek, 19 sierpnia 2014

U babci jest zawsze słodko!

Zeszłej niedzieli, a w zasadzie bardzo wczesnego niedzielnego poranka, Hania postanowiła, że pomoże babci upiec ciasto. Tego dnia na obiedzie miała się spotkać rodzinka, tak więc okazja znakomita, by pogrzebać sobie nieco w mące, umoczyć paluszki w jajku i stworzyć kolejne kulinarne dzieło sztuki :)

 Miska z mąką, dodajemy masło, wyrabiamy kruchy spód ciasta...





 Wyrobione ciasto rozwałkowujemy do wielkości blachy...

 A teraz czas na ubijanie białek do lekkiej pianki...


Na sam koniec układanie owoców i zalewanie wszystkiego ubitymi białkami jaj...

Nie muszę chyba wspominać o nieziemskim zapachu roztaczającym się po całym domu...  U babci wszak zawsze jest słodko, a świat - jak to w piosence dzieci śpiewają - pachnie szarlotką :)... tym razem ze śliwkami ;)

wtorek, 20 maja 2014

Pieczemy ciasteczka!

Pewnego wtorkowego poranka, obudziwszy się jak zwykle o zbyt wczesnej porze, (jak dla nas - rodziców), nasze dzieci, a zwłaszcza Hania, potrafiąca dobitnie wyrazić, na co w danej chwili miałaby ochotę - zakomunikowała z niekrytym entuzjazmem w głosie, abyśmy upiekli ciasteczka!

Dochodziła godzina siódma... Zaspane myśli obiegły leniwie moją głowę, zastanawiając się, czy posiadamy wszystkie potrzebne składniki, aby przedsięwzięcie mogło się ziścić...

Masło - powinno być, ale z pewnością twarde jak kamień, bo prosto z lodówki, mąka, cukier, jajko... żadna filozofia ;) Ot, podstawy, a ile może czekać nas przy tym radości...

 Momentu wyrabiania ciasta, rozwałkowywania go i ponownego ugniatania oczywiście nie sposób było uchwycić.. Wszystko potoczyło się błyskawicznie, mikrofalówka pomogła zmiękczyć masło, a reszta to już tylko proces twórczy...:)




 Nowa faktura, miękka, lepka nieco, Alunia sprawdza wszystko swoimi paluszkami i o dziwo dłuuugo powstrzymuje się od włożenia ów masy do swojej buźki...

Poranny ziew ;) i poranna przygoda Pracowitych Paluszków, które wykonawszy ciasteczka nie omieszkały ich skonsumować w ramach rzecz jasna... śniadania ;)

Po południu dekorowałyśmy wystygnięte i odstane wypieki, jednak tak szybko, jak trafiał na nie lukier i posypki, tak szybko i one trafiały do małych brzuszków i tych trochę większych też!

A potem zostali nimi obdarowani nasi najbliżsi - babcie i dziadkowie, bo ilości były naprawdę bardzo, bardzo nie do przejedzenia we własnym tylko zakresie ;)

wtorek, 7 stycznia 2014

Jadalna masa

Podczas poszukiwań czegoś nowego, czegoś oryginalnego i czegoś, czego jeszcze nie było w naszym domowym warsztacie, natknęłam się w jednym ze sklepów na... jadalną masę plastyczną do lepienia, jak z ciastoliny, a potem jej... zjadania!


Hit! - pomyślałam... kupiłam, uraczyłam Hanię i... obserwowałam, jak potoczą się losy jadalnej masy i pomysłowości mojej małej artystki ;)

 Najwięcej kłopotów było z urobieniem dość twardej masy... Tutaj zaangażowali się oboje rodziców dzielnie rozgniatając i zmiękczając w palcach wszystkie 4 kolory dołączone do zestawu...



 W zestawie również obecny był mini - wałeczek, tekturkowy, rozkładany stolik do wyeksponowania "wypieków", cała masa foremek do wyciskania różnych kształtów, oraz papierowe papilotki, jak do muffinek, aby dekoracyjnie wszystko wyłożyć.

produkcja jagódek





Zabawa okazała się naprawdę fajna! A masa w smaku... cóż, bardzo słodka, ale naprawdę można było rozróżnić 4 smaki: biały, niebieski, różowy i żółty, zbliżone do waniliowego, jagodowego, truskawkowego i cytrynowego :)

Po masie pozostało tylko wspomnienie. Resztki niezjedzone niestety szybko twardniały i choć opakowane w szczelne, plastikowe pojemniczki - musiały być wkrótce unicestwione...

Nowe doświadczenie - nabyte! Radość na twarzy Hani - bezcenna :)

poniedziałek, 20 maja 2013

Pieczemy ciasteczka :)

Dokładnie miesiąc temu Hania obchodziła swoje urodzinki, jednak dopiero teraz nasze przepyszne ciasteczka doczekały się upublicznienia :) A zabawy i radości było przy tym co nie miara!


 Etapu tworzenia i rozwałkowywania ciasta niestety nie uwieczniłam, gdyż do tego potrzebowałam obu czystych rąk... reszta to już kwestia zaufania do dziecka ;-)

Hani bardzo przypadł do gustu kształt małego serduszka... wszystko by nim ozdobiła!

 ...a wycięte wzory równo układała na papierze do pieczenia


Pełna produkcja

Przygotowani do piekarnika, do startu, start!

...15 minut później próbujemy nasze wypieki:
Chyba nie muszę wspominać o nieziemskim zapachu, który roztaczał się nad naszą kuchnią, pokojami, pewnie jeszcze korytarzem i... nie tylko :))

""Mama nie rób zdjęć!!"

...i już po przełożeniu masą lemon curd :)) Mmmm... paluszki lizać!

...te pracowite rzecz jasna! :))
Miłego tygodnia :)

sobota, 13 kwietnia 2013

Pieczemy babeczki

Trzeba to przyznać - Hania uwielbia piec ze mną muffinki!  :)  Jest to zdecydowanie jej ulubiona forma cukiernicza, a przy tym dostarcza nam obu niezastąpionych wrażeń i... ciągle nowych doświadczeń :)

Naszą pracę rozpoczynamy od ustawienia przy blacie kuchennym specjalnej "platformy". Gdy ta jest już gotowa podwijamy rękawy i... ratuj się kto może! to znaczy - co nie zostało wcześniej z blatu zabrane - staje się natychmiastowym obiektem haniowych eksperymentów...

Najpierw Hania układa papilotki do zagłębień w blaszce, a następnie do każdej z nich wkłada przygotowany przeze mnie owoc (tu: mrożona czerwona porzeczka)

Gdy owoce leżą na właściwym miejscu - nakładam na nie ciasto, a Hania na to ciasto nakłada kolejną warstwę mrożonych owoców - tym razem malin :)


Po upieczeniu babeczek przychodzi czas na dekorowanie...



słodki lukier oblepia paluszki...


A efekt końcowy prezentuje się tak: