Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wielkanocy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wielkanocy. Pokaż wszystkie posty

piątek, 18 kwietnia 2014

Wielkanoc...

Nastała nareszcie... Długo wyczekiwana, choć w tym roku zupełnie inna, niż w minionych latach... A skoro Wielkanoc, to oczywiście nie mogło zabraknąć siania rzeżuchy, ozdabiania pisanek, krojenia tradycyjnej sałatki...

Pracy dla Pracowitych Paluszków było w tym okresie co nie miara...


















niedziela, 7 kwietnia 2013

poWielkanocny kurak

Ostatnio wpadłam na pomysł, co by wykorzystać te moje zbierane przez lata (nie wiadomo zresztą po co) piórka i pióreczka kolorowe, w niemal każdym jednym możliwym odcieniu i wreszcie znaleźć im jakieś zastosowanie. A któż inny, jak nie moja mała, twórcza Hania mógłby mi lepiej w tym dopomóc ;-)?

Tak też krok po kroku - jeszcze w oktawie Wielkanocy - powstał kolorowy ptak - Kurak, jak go roboczo nazwałam. Zanim wystartowałyśmy z tym naszym kurakiem - zabawy z piórkami było co nie miara, zwłaszcza, że łaskotały, można było je rozdmuchiwać, albo zwyczajnie podrzucać do góry... ale  końcu ruszyłyśmy...

 schemat kuraka narysowany przez mamę markerem...

 ...klej w rączkę i do dzieła! (Haniu, nie kleimy piórek, tylko nakładamy klej na kurkę)


Jeszcze tylko uklepać wszystkie pióra i gotowe :D

A efekt - spójrzcie sami:
(Tatusiu, zobacz moją kurkę!!)


Do kompletu powstał także "kogucik" - jak go Hania określiła, ale... gdzież on i z której strony kogucika przypomina ;-)? Pozostaje nam jedynie ufać, ze tak właśnie jest :)


Kurka i Kogucik w komplecie!

Pozdrawiamy wiosennie :)
(za naszym oknem jest 7stopni na plusie !! i świeci niczym niezmącone słońce :)

sobota, 30 marca 2013

wielka SOBOTA

Przygotowań świątecznych ciąg dalszy... Od rana piekłyśmy nasze ulubione babeczki, a zaraz potem poszliśmy ze święconką, by ją poświęcić;-) Po południu przyszedł też czas na robienie pisanek. Tak, w tym roku troszkę nam wyszło w odwrotnej kolejności, ale inaczej niestety nie dało rady ;-))

Tak więc kiedy Hania jeszcze spała, mama przygotowała dla niej wszystkie niezbędne akcesoria...

...i zaczęło się wspólne, rodzinne (taty nie widać, bo robi zdjęcia) robienie pisanek :)


..na koniec wybór naklejek i....

 ...oto nasze efekty:

A zaraz po pisankach dekorowałyśmy nasze przedpołudniowe wypieki:



Efektu końcowego niestety już nie udało mi się uchwycić, gdyż wszystkie babeczki szybko zostały rozdzielone na poszczególne puszki i odstawione do lodówki na jutro :)

piątek, 29 marca 2013

wielki PIĄTEK

Dziś od rana powitał nas obficie sypiący śnieg... Czy to tylko ja mam wrażenie, że "ten świat się pomylił" i zabielił nie te Święta, co trzeba... cóż, pogoda czy niepogoda - nastroje u nas już baaardzo świąteczne i wbrew temu, co za oknem - my robimy swoje!

A dziś w programie...
 
 ...co to może być...?
Pomysł zaczerpnęłam ze wspaniałej strony, na którą ostatnio przypadkiem trafiłam

Dziś więc kolej na wielkanocnego baranka!
Najpierw obficie smarujemy baranka klejem...
..a następnie układamy ściśle obok siebie kulki z waty - to się fachowo nazywa "waciki"


Tadaaaam!! bardzo proste w wykonaniu, nawet dla malutkich paluszków, a zabawa przy tym - nie wspominając o efekcie - przednia!

Po barankach przyszła kolej na... gałązkę bazi (czy baziów?), w każdym razie technika i wykonanie bardzo podobne...
 Na wyznaczone przez mamę kontury wierzbowych kotków Hania nakładała małe porcyjki kleju, a następnie przyklejała przygotowane w tym czasie przez mamę watkowe kuleczki. Zajęło jej to dosłownie kilka minutek i praca była gotowa, że nawet nie zdążyłam uwiecznić procesu twórczego...

Pod koniec jedynie zaczęło już się Hani ewidentnie nudzić to nakładanie wacikowych kuleczek, toteż trzeba było szybko wprowadzić małą innowację tak, by nałożony klej się "nie zmarnował". W ekspresowym tempie przyleciały więc do nas motylki, które idealnie dopełniły całość tej wiosennej gałązki :)


Radość i satysfakcja z takiego obrotu spraw - widoczna na załączonym obrazku ;-)
Miłego dnia!


czwartek, 28 marca 2013

wielki CZWARTEK

Święta już czuć w powietrzu. Tak naprawdę rozpoczęły się już dziś, a wraz z nimi ogarnął nas iście wielkanocny nastrój i dzień ten obfitował w prace, których to Hania wręcz domagała się, nie schodząc ze swojego "centrum dowodzenia światem" [krzesełka] wołając raz po raz "jeszcze!".

A wszystko tego dnia zaczęło się tak...

"Gdzie jest Haniaaa?"... ;-)

Jednak zaraz po śniadaniu...
...trochę wygląda to jak powtórka z rzeżuchy, jednak tym razem zasiewałyśmy pszenicę...


oznaczanie swojego terytorium :)

...i tradycyjne odstawienie zasianego ziarna na parapet :)

Apetyt rósł w miarę jedzenia i dzieci rozochociły się w ziarnach do tego stopnia, że mama na prędce wycięła z granatowego kartonu szablony wielkich jajek, które to posmarowaliśmy klejem...

..a następnie w ruch poszła niespożytkowana jeszcze pszenica oraz płatki owsiane i gwiazdki na mleko :)

oczywiście degustacja wliczona w koszty zabawy ;-)
Na sam koniec przenieśliśmy nasze prace bardzo ostrożnie w mało uczęszczane miejsce do wyschnięcia, a gdy suchy klej pozostawił przeźroczystą, lekko szklistą powłokę - mogliśmy delektować się tym niezwykłym widokiem :))


środa, 27 marca 2013

ŚRODA

...to tradycyjnie dzień, w którym zaraz po śniadaniu jedziemy z Hanią na zajęcia muzyczno-ruchowe. Dzisiaj więc nie miałyśmy zbyt wiele czasu na wielkanocną twórczość, jednak nie był to z pewnością dzień stracony, a zaczął się on tak...

..."wow! tatusiu zobacz, ile śniegu napadało! :D"
Czy jest to powód do radości, zwłaszcza chwilkę przed Świętami Wielkanocnymi? Ech... zdecydowanie świat widziany oczami dziecka jest dużo ciekawszy i bardziej optymistyczny niż nasz...

Na zajęciach do dzieci przyszedł zając i przyniósł czekoladowe jajeczka, a my - naszym kochanym paniom wręczyłyśmy wcześniej przygotowane kartki wielkanocne, które wspólnymi silami udało nam się stworzyć, zaś efekt końcowy prezentował się tak:

Elementy wykonane przez Hanię to pomalowane farbami kontury jajek i naklejone nań wybrane naklejki, reszta to już robota mamy :)

A w drodze powrotnej do domu, dzięki temu, że dzień był wyjątkowo słoneczny popełniłyśmy jeszcze "Bałwankową rodzinkę" - z miotełkami zamiast rąk ;-)

Hani bardzo przypadła do gustu, chciała ulepić jeszcze innych członków rodzinki, jednak pusty brzuszek mówił nam, że rozsądniej będzie jednak wrócić do domu! ;)
Serdecznie pozdrawiamy!