Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tym co było. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tym co było. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 15 czerwca 2014

Własny kącik

Ostatnio postanowiliśmy obdarować naszą Hanię dodatkowym miejscem, gdzie mogłaby rozwijać swoje twórcze talenty. Wybór nie był trudny - dostanie swoje biurko, które i tak było dużo wcześniej wkomponowane w panelu szafy wnękowej, z myślą o przyszłości ;)

Biurko jednak zawalone kartonami przez długi czas nie spełniało swojej funkcji. Aż do dnia, kiedy je z tatusiem ponownie uprzątnęliśmy i... podarowaliśmy pewnego niedzielnego poranka naszej Hani...

W kuwetach na dokumenty przygotowane były kolorowe kartki, w segregatorach kolorowanki. Wszystkie farbki, pędzelki, kredki i mazaki równiutko poukładane i wyeksponowane wzdłuż pulpitu...

I wszystko to zachęcało do natychmiastowego użycia... 




poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Przedstawiamy Wam Alę

Nasz mały Dzidziuś ma już miesiąc! Czas więc chyba najwyższy, aby przedstawić najmłodszego członka załogi Pracowitych Paluszków, który póki co bacznie odkrywa sam fakt posiadania pięciu poruszających się dość spontanicznie palców! :)

 Przyjrzyjmy się tej sprawie dokładnie z bliska...

 To moja młodsza siostrzyczka Ala. Bardzo lubię ją trzymać za rączkę, robię to zawsze wtedy, kiedy tylko mam ku temu okazję :)

 Ala jest jeszcze bardzo mała, ale gdy podrośnie będziemy razem bawić się, malować, wyklejać i wycinać wszystkie kolorowe papierki!

A póki co nasza Alicja dostrzegła obecność swojej dłoni! Dobrze Alu, ta dłoń kiedyś posłuży Ci do wykonania tak wielu rzeczy... Rośnij nam w siłę Maluszku, witamy Cię u nas :)

niedziela, 24 marca 2013

Hania tworzy... czyli od skorupki do kurczaka

Początki twórczości małej Hani sięgają jeszcze brzuszka jej mamy, bowiem właśnie tam dzielnie znosiła wielogodzinne sesje twórcze, którym poddawała się mama Dorotka oczekując haniowych narodzin :)

Nieco później, gdy Hania podrosła - zabrała ją mama po raz pierwszy (albo Hania sama go odkryła) do swojego zaczarowanego warsztatu, który jeszcze wtedy znajdował się za przesuwanymi drzwiami ogromnej szafy. (Zupełnie, jak w Narnii - czarodziejski, kolorowy świat schowany w szafie!)


Tam Hania po raz pierwszy zobaczyła swoje późniejsze przeznaczenie ;-)
Dzidzia rosła, nabierając sprawności w paluszkach i w okolicach swoich pierwszych urodzin, albo troszeczkę później - dostała swój własny komplet kredek świecowych, rozmiar XL, tak aby malutkie rączki mogły je wygodnie chwycić i... tak zaczęła się jej przygoda ze sztuką przez duże eSZ :)




Wraz z odkryciem możliwości, jakie dają kredki - zaczęły się pojawiać w Hani życiu inne, równie ciekawe środki przekazu jej niezaprzeczalnego talentu artystycznego ;-)

Pisanie wzorów paluszkiem po piasku...

 wspólne robienie ciasta na pizzę :)

 ...i odbijanie w cieście rączek :)


dekorowanie bożonarodzeniowych pierniczków



...czy też sztuka wanienna, za sprawą specjalnych kredek do malowania w wodzie:


Kolejnym krokiem ku odkrywaniu radości tworzenia były... kredki akwarelowe! Po narysowaniu przez mamę jakiegoś obrazka, lub kształtu - Hania maczając pędzelek w wodzie - mogła nadać rysunkowi formę malowidła :) Bardzo jej przypadły do gustu te nowe kredki - przede wszystkim miały taki inny kształt, były takie całkiem "dorosłe", jak ma mama ;-) a przy tym... takie magiczne - bo za sprawą wody zamieniały zwykłe obrazki w prawdziwe arcy-wodne-dzieła :)



Podobnie rzecz się miała z  wodnymi kolorowankami, które to zagościły w naszym warsztacie wraz ze Świętami Bożego Narodzenia. Tutaj farba była już naniesiona na obrazek, wystarczyło tylko przejechać po niej nawilżonym pędzelkiem, aby nadać konturowi koloru i zmienić go w piękny obrazek :) Do dziś Hania ma wielkie upodobanie w tych wodnych malowankach :)



Następnym, wielkim krokiem w artystyczny świat było objawienie Hani stempli czyli potocznie rzecz ujmując pieczątek :) Tutaj sprawa okazała się nieco trudniejsza: trzeba bowiem było nauczyć się i pamiętać o tym, aby najpierw odcisnąć wybrany stempel w tuszu, a następnie (właściwą stroną) odbić dany motyw na papierze :)



Początki przyznaję - były różne.. wymagały przede wszystkim wieeelkich pokładów cierpliwości ze strony uczącej się Hani, jak i jej mamy, która niekiedy z żalem patrzyła na spustoszenia, jakie sieje jej pociecha! Ale gdy doszłyśmy już do porozumienia z pieczątkami - stemplowanie stało się prawdziwą przyjemnością :)

Kiedy już przeżyliśmy wiecznie umazane paluszki w kolorowych tuszach - przyszedł czas na mazaki! Ale żeby było ciekawiej - nie w domu Hania doświadczyła swoich pierwszych mazakowych przygód, a... u Michałka :)

Któregoś bowiem razu podczas odwiedzin w domu Basi i Grzesia, w małym pokoiku zrobiło się podejrzanie cicho... Dzieci przyjemnie umilkły, a po tej wielkiej ciszy nastąpiła równie wielka prezentacja wykonanych dzieł: na białej kartce A4 narysowanych było kilka mazakowych kresek, za to na małych haniowych rączkach... znajdowała się prawdziwa feria barw i kolorów we wszystkich możliwych odcieniach świata!

Cóż... nasze dziecko odkryło magię "miziaków" - jak je potem określała, zdecydowanie wcześniej, niż byliśmy na to psychicznie przygotowani...

wspólnie z Goofym miziakujemy sobie ;)
 


Po fazie miziaków przyszła naturalna kolej na pełnowymiarowe farbki akwarelowe. Hania nieco obeznana już z technikami malowideł wodnych a także pędzelkiem - podeszła i tym razem do tematu bardzo profesjonalnie:


...najpierw zbadała, czy nada się owa substancja do nakładania paluszkami...


...a następnie przystąpiła do kolorowania malowanek przy pomocy farb.




Tak oto nasza Hania poznała podstawowy warsztat plastyczny, z którym każdy dwulatek powinien był się zapoznać :) A w planach... hmmm... już mama pomysłów ma nie mało!

Przed nami jeszcze tak wiele do odkrycia :) Zapraszamy - bądźcie z nami! 
Niebawem pokażemy, jak to Hania małymi kroczkami w wielkanocny klimat wchodziła :)

Serdecznie pozdrawiamy :)

poniedziałek, 18 marca 2013

Witamy serdecznie ! :D

Pracowite Paluszki to opowieść o codziennych - niecodziennych przygodach niemal dwuletniej Hani i jej mamy ze sztuką - w różnym jej ujęciu :) Przeważnie będzie to sztuka plastyczna, innym razem sztuka kulinarna, a czasem zdarzyć się też może - nie całkiem na serio - sztuka podwórkowa ;-)

Tak, czy inaczej emocji nie powinno zabraknąć, gdyż każde haniowe poczynania są bardzo inspirujące i pełne pasji - zwłaszcza tej, namalowanej na Jej twarzy, z której to właśnie zrodził się pomysł zatrzymania choć na chwilę tych ważnych, acz ulotnych momentów.


Życzymy zatem miłego oglądania i pozdrawiamy serdecznie wszystkich naszych miłych gości!